| O jednym z wielu sposobów rozumienia magii w druidyzmie |
|
|
|
| Teksty - Filozofia |
| Wpisany przez Drakonaria |
| środa, 25 marca 2009 06:27 |
Nie spodziewaj się pięknego, uporządkowanego eseju. Mam po prostu do przekazania kilka myśli. Usiądź wygodnie i najzwyczajniej pomyśl przez chwilę o tym, że poznanie zna conajmniej dwie ścieżki. A może nie ma żadnej takiej ścieżki? Tak czy inaczej napewno nie jest tak, że istnieje tylko jedna.Zacznijmy od kontrowersyjnej dla wielu myśli. Nic co się dzieje nie jest niezgodne z Fizyką. Nie mówię o fizyce jaką znamy dziś, o aparaturze pojęciowej jaką dysponujemy na tą chwilę, dzięki której wysyłamy rakiety w kosmos i produkujemy świetne szkła do okularów :>. Nie chodzi mi o zgodność z aktualnie obowiązującym w fizyce paradygmatem. Mimo, że podobno tezy Kuhna dotyczące rozwoju nauki obalono częściowo czy też całkowicie (nie miałam okazji dotrzeć do tej krytyki) pozwolę je tu sobie wykorzystać, bo moim zdaniem na najogólniejszym poziomie bardzo dobrze opisują rzeczywistość idei naukowych. Korzystając zatem z dorobku Kuhna powiem, że całkiem możliwe, że obecna fizyka jest w stosunku do rzeczywistości jak worek jutowy w roli pokrowca do gitary. Pasuje, gitara się mieści, ale jednak to nie do końca to, bo to po prostu nie jest Pokrowiec do gitary. Ktoś zapragnie wsadzić do kieszonki, której nie ma, śpiewnik z nutami, przewiesić sobie gitarę przez ramię za pomocą nieistniejącego paska, okaże się, że chropowaty materiał drapie w ucho, kiedy nieść gitarę na ramieniu itd. itp. Niedogodności będą się zbierać, nawarstwiać, aż pewnego dnia będzie bum i ktoś stworzy lepszy pokrowiec. Co nie znaczy, że będzie to Pokrowiec. Tak samo może być ze współczesną fizyką, czy ogólnie naukami ścisłymi, ich podstawowymi ideami. Może są błędne. O jaką Fizykę w takim razie mi chodzi? Otóż gorąco wierzę w to, że istnieje coś takiego jak obiektywna rzeczywistość (nie wchodząc głębiej w problem tego czy możemy do niej dotrzeć czy nie. Moim zdaniem nie, ale na zasadzie asymptoty możemy być coraz bliżej, a może nawet opisać Prawdę abstrakcyjnymi ideami, ale nigdy jej doświadczyć. To tak jak obmacując sześcian zapakowany w torbę wypełnioną żelem możemy powiedzieć, że w środku jest sześcian, choć idealnej formy wcale nie doświadczyliśmy. Dotykaliśmy jej tylko przez warstewkę żelu) i wierzę też, że ta obiektywna fizyczna rzeczywistość rządzi się obiektywnymi prawami. Niełamalnymi prawami. Eksperymenty fizyczne nie zawsze się udają, ale nie znaczy to, że jakieś prawo nie zadziałało, a tyle tylko, że jakieś czynniki ( być może na razie nieopisane przez człowieka) zmodyfikowały warunki eksperymentu. Nie da się złamać praw Fizyki. To co wydaje się "cudem" jest po prostu realizacją zdarzenia o nikłym prawdopodobienstwie. Tak nikłym, że człowiekowi wydaje się niemożliwe. Kamień może sam podskoczyć do góry(cud!). Jeśli wszystkie (lub dostatecznie duża wiekszość) atomy drgną w tym samym momencie w tą samą stronę. Hop, hop, mamy magiczny skaczący kamień. Niemożliwe. Obrazy spadające same ze ścian, plakaty zdzierane przez niewidzialną siłę, klątwy, duchy (swoją drogą żadnego jeszcze nie widziałam, więc w nie nie wierzę. Z drugiej strony czemu w takim razie wierzę w dziobaki?). To wytłumaczyć ciężej ale... gdyby to nie było możliwe to... nie zdarzyłoby się. Jeśli ktoś wskaże mi zdarzenie, którego nie potrafię wytłumaczyć w kategoriach, które nazwę potocznie naukowymi, odpowiem: Teraz to niewykonalne. Może nigdy nie będzie, ale myślę, że to potencjalnie możliwe. Nauka na tym etapie rozwoju nie potrafi tego wyjaśnić, jeszcze nie zdołała opisać tej części rzeczywistości albo też myli się u samych podstaw opisu. Nie znaczy to jednak, że nie ma niełamalnych praw i że rzeczywistości nie da się opisać jakąś "inną" matematyką czy fizyką. Rzeczy niemożliwe nie zdarzają się bo... po prostu są niemożliwe. No dobra,ale gdzie tu magia? Czy twierdząc, że fizyka ( jako potencjalny kompletny opis materialnego świata) jest w stanie opisać wszystkie zjawiska jakich doświadczamu neguję istnienie magii, rzeczywistości duchowej itd.? W żadnym wypadku nie. Patrząc z takiej perspektywy myślę, że magia to realizacja zdarzeń o znikomych prawdopodobieństwach. Popychanie zdarzeń w te mniej prawdopodobne gałązki potencjalnej przyszłości. Nie wydaje mi się, żebyśmy zmieniali samo prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzeń (ukłony w stronę 3Jane - ciekawa, inspirująca idea). Zawsze będziemy mieć 50% szans na to, że wyrzucimy reszkę, na idealnie symetrycznej monecie, ale wszechświat jest skonstruowany właśnie tak (a przynajmniej tak sie nam wydaje), że symetria musi zostać złamana (w tym miejscu pozwolę sobie polecić książkę "Sztuka a wszechświat" J. Barrow). Moneta musi upaść. Orzeł albo reszka. Nie oba na raz. Magia to popchnięcie zdarzeń, czy ogólniej mówiąc (bardziej enigmatycznie ;) ) zadziałanie tak, żeby zrealizowało się właśnie te "właściwie" 50%. Bo czy fakt tego, że po naszym zaklęciu wygrywamy w loterii oznacza, że prawdopodobieństwo naszej wygranej było większe niż zwykle? Myślę, że nie. Myślę, że dzięki magii popchnęliśmy zdarzenia na ścieżkę, która prowadziła do przyszłości, której zdarzenie się było prawdopodobne w znikomy sposób. Przy okazji myślę sobie, że zakładając niełamalność praw fizycznych, biorąc pod uwagę indeterminizm kwantowy, nie istnieje coś takiego jak zaklęcie idealne. W takim momencie zwykle słyszę, że mieszam dwie sprawy - magię i naukę, że wizja nauki ograniczającej magię to bzdura. Już się tłumaczę ;-) . Otóż dla mnie w pewnym sensie nauka i magia to jedno, a dokładniej to tylko dwa rodzaje opisu jednej rzeczywistości. To dwa punkty widzenia, dwa sposoby patrzenia na świat. Materia jest duchem, duch jest materią. Na zasadzie korpuskularno-falowej natury światła. Światło jest falą i ma równocześnie naturę cząsteczkową. I jest jedno. Zależnie od tego jak będziemy je badać, jak na nie patrzeć dostrzeżemy jedną lub drugą naturę. W takim ujęciu nic co się zdarza nie może łamać praw "materialnych", ale i odwrotnie - wszystko jest zgodne z prawami magii ( których do tej pory nie opisaliśmy w jakiś porażająco dokładny sposób). Całkiem możliwe, że takich potencjalnie kompletnych sposobów opisu rzeczywistości ( pisząc "rzeczywistość" mam na myśli po prostu "wszystko co jest", ale co to znaczy "jest" ojojoj, stop, to innym razem ;) ) jest więcej. Może nieskończenie wiele - podobnie jak na każde "coś" można patrzeć z nieskończonej ilości punktów widzenia. Skojarzyło mi się teraz że w szeroko rozumianej myśli druidycznej pojawia się motyw takiej "unifikacji". Greywind, w swojej książce "the Voice within the Wind" również opowiada się za tezą o istnieniu tylko jednej rzeczywistości, na którą patrzymy z różnych punktów widzenia. "The fact is, these are not different aspects. We are dealing with one thing seen from different perspectives". Moim zdaniem Greywind jest jednak niekonsekwentny, bo jednocześnie wierzy w ideę reinkarnacji w sensie opuszczania przez duszę ciała i przechodzeniu do Krainy Lata. Jak łatwo się domyślić - nie wierzę w reinkarnację w tym sensie, podobnie jak w istnienie duszy odmiennej jakościowo od ciała, bo moim zdaniem są jednym, tożsamym. Duch i materia. W efekcie duch krąży w przyrodzie jak materia i to jest przepiękna reinkarnacja. Organizuje się w nowe świadomości, które rozpadają się wraz ze śmiercią( śmiercią... kiedy umiera kamień jeśli składa się z ducha/materii? Nie miałam na myśli śmierci w sensie biologicznym. W tej chwili przyjmując, że duch i materia to jedno i to samo śmierć znika. Jest tylko wieczny ruch.) i tworzą nowe świadomości i krążą, i krążą... |
| Poprawiony: środa, 25 marca 2009 06:35 |
Komentarze (2)
re
1
poniedziałek, 19 kwietnia 2010 15:15
izyda
czy z takimi poglądami uważasz że jesteś ateistą?
hm...
2
czwartek, 29 kwietnia 2010 09:23
Elwinga
Pytanie jest właściwie do Drakonarii. Ale odpowiem ze swojego punktu widzenia - niewątpliwie druidyzm jest religią. Mozna uznać, że politeistyczną lub panteistyczną, w zależności od sposobu jego rozumienia. Jest więcej niż systemem filozoficznym. I boskość, rozumiana na różne sposoby, zwykle diametralnie różne od chrześcijańskiego, niewątpliwie jest w nim obecna. Dlatago o ateizmie raczej mowy nie ma. I przecież nie ma żadnych wskazań w kierunku ateizmu w żadnym z tekstów na tej stronie.




Nie spodziewaj się pięknego, uporządkowanego eseju. Mam po prostu do przekazania kilka myśli. Usiądź wygodnie i najzwyczajniej pomyśl przez chwilę o tym, że poznanie zna conajmniej dwie ścieżki. A może nie ma żadnej takiej ścieżki? Tak czy inaczej napewno nie jest tak, że istnieje tylko jedna.