| Współczesny druidyzm - trzy elementy filozofii i wiary |
|
|
|
| Teksty - Współczesny druidyzm |
| Wpisany przez Czeski |
| wtorek, 09 grudnia 2008 06:04 |
|
Przede wszystkim nie ma jednej jedynej słusznej doktryny druidycznej. Nie ma spisanych ksiąg objawionych, które w najdrobniejszych szczegółach mówią co i jak. Są natomiast pewne założenia, wynikające z podstaw myśli druidyzmu. I w ramach tych założeń każdy może tworzyć sobie pewien własny obraz wiary. Porównać to możemy do dwóch ludzi, spoglądających na jabłko. Obaj zgadzają się co do tego, że oglądany przez nich owoc pochodzi z drzewa jabłoni, ale już kwestie dokładnego kształtu, koloru, zapachu czy smaku (jeśli zdecydują się spróbować jabłko) są już subiektywne i zależne od indywidualnego podejścia. Oczywistym jest to, że obaj mogą prowadzić dyskusje na ten temat i spierać się, co do słuszności swoich poglądów. Jest to ich prawo i przywilej. Oczywiście, ta dowolność w interpretacji oraz możliwość posiadania własnego obrazu stwarza pole do "niebezpiecznych" nadużyć, czy też wizji bardzo ogólnie nawiązujących do sensu ścieżki druidycznej. Nie znaczy to jednak wcale, że każdy może wierzyć sobie w co chce i podpinać to pod słowo "druidyzm". Choć od dawna istnieje nawet tendencja do łączenia w jedno idei druidyzmu i chrześcijaństwa, co - moim zdaniem - jest właśnie przykładem nadużycia i naciągnięcia jednej z podstawowych koncepcji druidyzmu. Można próbować usprawiedliwiać takie podejście historycznym zjawiskiem zasymilowania się w pierwszym tysiącleciu na Wyspach Brytyjskich chrześcijaństwa z systemem wierzeń celtyckich. Było to wówczas możliwe z racji nie do końca jeszcze wykrystalizowanej i "skostniałej" doktryny chrześcijaństwa oraz elastycznej i właśnie niedogmatycznej postawy druidów. Niestety, to co możliwe było ponad tysiąc lat temu, nie jest możliwe teraz. Dzisiejsza doktryna chrześcijaństwa jest o wiele jaśniej określona i ustalona. Nie ma w niej miejsca na te elementy, które są fundamentami druidyzmu. Łączenie na siłę daje efekt niekonsekwencji, dziwaczności czy wręcz śmieszności. W najlepszym wypadku taka hybryda staje się rodzajem chrześcijaństwa w wydaniu franciszkańskim, a to o wiele za mało, by można było ją określić "chrześcijańskim druidyzmem". Taka jest jednak cena niedogmatyczności. Z drugiej strony, brak "autorytetów totalnych", których zdanie nie podlega dyskusji, chroni druidyzm przez przeistoczeniem się w sekciarstwo. Naturalnymi autorytetami są osoby wiele lat podążające ścieżką leśnych mędrców, ale nawet one nie mają monopolu na wiedzę i rację, czego oczywiście same są świadome. Przypomina to znów rodzaj szkoły filozoficznej, gdzie poglądy nestora zawsze mogą być poddane dyskusji i krytyce, z pozytywnym efektem dla wszystkich stron. Mając przed oczyma obraz ogólnych zasad druidyzmu, można skupić się na tym, co jest rdzeniem owej ścieżki. Współcześni druidzi czerpią wiedzę i budują obraz swojej wiary na podstawie kilku źródeł. Oczywiście tym najważniejszym są ślady przeszłości. Staramy się poznawać i zgłębiać historię kultury nie tylko celtyckiej, z której druidyzm wywodzi się bezpośrednio, ale i historię całego naszego kontynentu oraz kręgu kulturowego, zwanego europejskim. Okazuje się bowiem, iż korzenie druidyzmu sięgają dalej jeszcze, niż tylko początki kultury celtyckiej na ziemiach zachodniej Europy. Ludy zamieszkujące nasz kontynent w okresie neolitu związane były bardzo mocno z kultem Wielkiej Matki. Brał się on z osiadłego trybu życia i rolnictwa jako głównego sposobu zdobywania żywności. Ziemia, co roku rodząca i wydająca plony, otaczana była wielkim szacunkiem i boską czcią. Drugim, najważniejszym elementem wierzeń ludzi tamtych czasów było Słońce. Bo to ono sprawiało - coraz mocnej świecąc na wiosnę i ogrzewając ziemię po zimie - że świat budził się do życia, a zasiane ziarno zaczynało wschodzić. I tak jak ziemię kojarzono z kobietą, tak słońce utożsamiano z mężczyzną, którego nasienie - promienie słoneczne - sprawia, że łono kobiety staje się płodne. Oba te pierwiastki były równie ważne, choć z oczywistych powodów czczone w odmienny sposób. Podobny sposób myślenia charakterystyczny jest dla wielu kultur z różnych stron świata, w Europie legł on u podstaw najważniejszych mitologii: oczywiście celtyckiej, ale także słowiańskiej, greckiej i później rzymskiej. Również mitologia germańska wiąże się w pewien sposób z tymi wierzeniami. Kiedy w pierwszym tysiącleciu przed naszą erą, na tereny Europy Zachodniej zaczęły docierać kolejne fale ludności, później nazwanej Celtami, kult Matki Ziemi był bardzo rozpowszechniony, nic dziwnego więc, że Celtowie, sami wywodzący się z pnia indoeuropejskiego, zasymilowali swoje rodzime wierzenia z tymi zastanymi na nowych terenach. Z biegiem czasu rozbudowali je i uzupełnili o konkretne postacie bóstw znanego nam dzisiaj celtyckiego panteonu. Wszystkie one jednak wiązały się z opisaną pierwotną myślą i pierwotnymi cechami pierwiastków męskiego i żeńskiego. I to właśnie legło u podstaw całej filozofii druidyzmu, tego historycznego, jak i dzisiejszego. Obserwując świat, możemy wszędzie dostrzec obecność obu tych sił. Męskość i kobiecość kojarzone są z wieloma parami przeciwstawnych pojęć, często bardzo trafnie, często jednak fałszywie. To jest jednak zagadnienie na inny artykuł. Świadomość istnienia tych sił, wiara w ich moc sprawczą jest głównym elementem religii druidów. To z nich wypływa wszystko inne. Odkrycie obu tych pierwiastków w sobie i w otaczającym nas świecie, osiągnięcie harmonii z nimi jest celem i dążeniem każdego druida. Oczywiście sposoby na to są różne, przypomnę tutaj przykład z jabłkiem. Sama świadomość istnienia tych pierwiastków to jednak za mało. Podobnie jak ludzie sprzed tysiącleci, także dzisiejsi druidzi uznają świętość Ziemi - Matki Natury oraz Słońca - Ojca Wszelkiego Życia. To oczywiście duże uproszczenie, pozwala jednak zrozumieć, czemu druidzi tak wielką estymą darzą dziką przyrodę. Jest ona bowiem czystym i pierwotnym źródłem mocy życia, z której korzystamy wszyscy, czy w to wierzymy, czy nie. Szacunek do Natury i jej sił wiąże się bezpośrednio z wiarą w jej boskość. Kolejnym elementem wierzeń druidycznych są żywioły. Powietrze, Ogień, Ziemia i Woda są w symboliczny sposób utożsamiane i łączone zarówno ze światem materii jak i ducha. Można je przypisać znanym z fizyki stanom skupienia (zakładając, że Ogień przypiszemy tak zwanej plazmie), mają one jednak o wiele głębsze znaczenie dla całej filozofii druidyzmu. Ich pary, na zasadzie przeciwieństw, przynależą do dwóch omawianych pierwiastków - Powietrze i Ogień kojarzone są z męskością, Woda i Ziemia z żeńskością. Z kolei każdy z żywiołów posiada własną symbolikę i zestaw znaczeń z nimi łączonych. O ile Naturę możemy rozumieć i próbować pojąć jako jeden byt - Ducha Wszelkiego Życia, lub dwa odrębne byty boskie - Boga i Boginię, o tyle żywioły nie są utożsamianie z "pomniejszymi bogami". To są po prostu formy energii, składające się na nasz świat. Ten materialny i ten duchowy. Tutaj dochodzimy do trzeciego elementu wierzeń druidycznych. Jest nim dualizm pojmowania świata. Otóż, z punktu widzenia druidów, wszystkie zjawiska i wszystkie zagadnienia rzeczywistości da się zrozumieć i wytłumaczyć za pomocą wizji świata, składającego się z dwóch płaszczyzn - tej zewnętrznej, fizycznej, możliwej do zbadania za pomocą naszych zmysłów i współczesnej nauki, oraz wewnętrznej, duchowej, możliwej do zbadania jedynie przy pomocy sił i właściwości umysłu. Oba te światy są ze sobą nierozerwalnie związane, a w pewnych okolicznościach mogą się wzajemnie przenikać i uzupełniać. Oczywiście, wyjaśnia to w pewien sposób, dlaczego druidzi postrzegają działania, zwane ogólnie magicznymi, za coś zupełnie naturalnego i realnego. Omówione trzy elementy to podstawy, fundameny filozofii i religii druidycznej. Każdy z nich nawiązuje do pozostałych i sam w sobie jest punktem wyjściowym do dalszych interpretacji i przemyśleń. Jako przykład można podać utożsamianie żeńskiej siły wszechświata z konkretnymi boginiami celtyckimi, których postacie rzeczywiście wiązano przed wiekami w ogólnie rozumianą kobiecością i jej aspektami. Są to jednak tylko personifikacje pierwotnego elementu, trudnego do pojęcia i zrozumienia przez rozum człowieka. I o ile to samo w sobie nie jest niczym złym, pamiętać trzeba, że jest to tylko i wyłącznie wyobrażenie, narzędzie służące dotarciu do pierwotnej siły i wartości, którą się wyznaje i czci. Czeski |
| Poprawiony: środa, 25 marca 2009 07:10 |




W poprzedniej części stwierdziłem, że druidyzm jest na poły filozofią, na poły religią. Teraz chciałbym skupić się właśnie na tym zagadnieniu i spróbować opisać system wierzeń druidzkich. Oczywiście, będzie to mój osobisty pogląd, oparty co prawda na opiniach innych druidów oraz "oficjalnych" stanowiskach druidycznych grup, jednak wciąż pozostający moim subiektywnym podejściem do kwestii wiary.
Po pierwsze ogień w zasadzie nie występuje samotnie. Płonie zawsze coś i bez tego czegoś ogień nie może powstać. Można by się spierać, że lawa jest samotnie występującym ogniem, choć według mnie lawa to roztopiona ziemia, podobnie jak lód to zamarznięta woda.
Po drugie ogień ma działanie jedynie destrukcyjne. Pozostałe trzy żywioły mogą zarówno sprzyjać jak i niszczyć. Powietrze to lekki wiaterek i huragan. Woda to deszcz i powódź. Ziemia to stały grunt i trzęsienia ziemi. Ogień nawet jeśli pomaga człowiekowi (według mnie pomoc TYLKO człowiekowi nie jest żadną pomocą i nie powinna nas interesować, ale niech będzie dla tych, co uważają inaczej), to niszczy coś w zamian.
Wydaje mi się zatem, że ogień nie powinien być postrzegany jako żywioł.
Na tym jednak nie koniec. Powyższa uwaga jest dość ogólna, teraz coś związanego bezpośrednio z artykułem. Jeśli przyjmiemy, że ogień nie jest żywiołem, powstanie zachwianie równowagi w żywiołach męskich i damskich. Dlatego też uważam, że ziemia nie jest żywiołem. Tutaj znów dwa argumenty za tym przemawiające:
Po pierwsze ziemia nie wspiera wody ani powietrza, a zachodzi to w drugą stronę oraz pomiędzy powietrzem i wodą. Rośliny potrzebują wody, zwierzęta potrzebują powietrza, a woda i powietrze są praktycznie wymieszane ze sobą.
Po drugie ziemia jest już w inny sposób postrzegana przez druidów. To żeński pierwiastek. Myślę, że to najwłaściwsze spojrzenie na ziemię. Jest znacznie ważniejsza od wody czy powietrza, ponieważ łączy w sobie obydwa tamte żywioły. Poza tym, ten punkt mógłby także tłumaczyć wcześniej omawiany problem ognia, jeśli uznać, że Słońce jest ogniem.
Druidyzm nie ogranicza się zresztą tylko do więzi z Naturą rozumianą jako przyroda - to ścieżka rozumienia wszystkiego do samego dna, łącznie z odkryciami naukowymi. Rozumienia świata i rządzących nim mechanizmów, aż po fizykę kwantową czy teorię strun. Bez nadmiernej ezoteryki, którą z lekka trąci Twój komentarz...
Gdzie można nas spotkać? Ot, choćby międzynarodowa społeczność OBOD-owska na http://druidry.org - zrzeszająca ludzi podpisujących się pod druidyzmem, a jednak o najrozmaitszych poglądach, albo na naszym gruncie na forum http://rozstaje.silverion.org/forum - na tym drugim forum zresztą znalazły się odpowiedzi na komentarze Egana Wolfa i nawiązała się dyskusja na zapoczątkowane tu przez niego tematy.
Taka to już charakterystyka naszych polskich druidów, że zdecydowana większość nich to tzw. hedge druids, samotnie praktykujący, nie zrzeszający się w organizacjach, ewentualnie w małym, niekoniecznie druidzkim gronie. Kilku znajdziesz również na forum PFI (http://www.paganfederation.org/forum-pl), a i może w końcu ja się kopnę i bloga założę.